Kogo i jak dotyka brak etyki języka?

Z czym kojarzy się Wam etyka języka?

Zapraszam do burzy mózgów w aplikacji AnswerGarden

Czym jest etyka języka (mowy)?

To zasady dotyczące zachowań i postaw uczestników komunikacji.

Cel: Stworzymy kodeks etycznego interlokutora i zbadamy przykłady naruszania etyki słowa.

Kryteria sukcesu:

1. Wykonuję notatkę z tekstu źródłowego na padlecie zgodnie z kryteriami do zadania.

2. Wymieniam co najmniej 6 zasad etyki języka (3 na tak, 3 na nie).

3. Oceniam etyczność wypowiedzi i uzasadniam swoje zdanie (różne teksty kultury, życie codzienne).

 

O wadze etyki języka świadczy fakt, że w 2016 roku powstał Zespół Etyki Słowa RJP PAN.

Warto zapoznać się z apelem Zespołu Etyki Słowa:

apel

Może zechcecie polubić stronę Etyka słowa na FB?

Na podstawie tekstów źródłowych stworzycie zbiór zasad etycznej komunikacji. Swoje notatki zamieścicie na padlecie

Ciekawe, czy wiecie, co wspólnego ma grzeczność z niedorzecznością? Zapraszam do ciekawej lektury o grzeczności językowej.

Kod QR do tego padletu.

Zapraszam na wykład profesora Markowskiego.

Czy to Cię ominie na egzaminie? 😉

 

Teksty źródłowe:

Etyka słowa a potoczny wzorzec komunikacji 

prof. Jerzy Bartmiński

[…]

Problematyka etyki słowa wykracza poza kwestie ortograficzne i gramatyczne, także leksykalne – tradycyjnie podejmowane przez Radę Języka Polskiego – w kierunku praktyki komunikacyjnej. Ustawa o języku polskim z roku 1999 nakłada na Radę Języka Polskiego obowiązek opiniowania sposobu używania języka polskiego w ogóle, a w szczególności („w drodze uchwały”), „używania języka polskiego w działalności publicznej”6. Oznacza to wyjście na szerszy teren dyskursu. Przyjmuję więc rozumienie przez etykę słowa etyki mowy, tj. etyki komunikacji językowej, etyki dyskursu. […]

Postulaty objęcia tradycyjną „kulturą słowa” także etyki słowa (mowy, komunikacji językowej) zostały podtrzymane na Forum Kultury Słowa we Wrocławiu w roku 1995 w programowym referacie prof. Jadwigi Puzyniny napisanym wspólnie z prof. Anną Pajdzińską. […]

W swoim wystąpieniu Puzynina i Pajdzińska sformułowały też (za Brownem i Levinsonem) osiem „podstawowych zasad etyki słowa”, wiążąc je z ogólnym „ideałem dobra indywidualnego i zbiorowego”. Zasady te przedstawiły w dwóch wersjach, „na nie” i „na tak”. Przypomnę je, bo stanowią dobry punkt wyjścia rozważań na temat aksjologicznych podstaw etyki mowy, o których zechcę w kolejności mówić.

Wersja „na nie”:

„1/ jako nadawca:

  • nie krzywdzić drugiego człowieka ani też grup społecznych słowem wrogim, poniżającym, raniącym;
  • nie okłamywać innych, nie manipulować nimi za pomocą półprawd, pochlebstwa, demagogii, szantażu;

2/ jako odbiorca:

  • nie zrywać dialogu, nie zamykać się na słowo innych, nie przyjmować go z góry powziętymi uprzedzeniami;
  • jednocześnie jednak nie być naiwnym w odbiorze komunikatów, zdawać sobie sprawę z możliwości okłamywania i manipulacji.

Zasady „na tak” to:

1/ jako nadawca:

  • mówić tak, by partnerzy czuli się bezpiecznie i mieli świadomość akceptacji;
  • mówić to, co się uważa za prawdę, chyba że przemilczenie lub nawet kłamstwo są uzasadnione dobrem innych;
  • mówić tak, by nie utrudniać partnerowi rozumienia i nie denerwować go brakiem poprawności lub snobizmem językowym;

2/ jako odbiorca:

  • wysłuchiwać innych z dobrą wolą, choć bez naiwności, starając sieę rozumieć ich racje” [Puzynina, Pajdzińska 1996, s. 42].

Presuponowane w tych zasadach wartości wspólnotowe to:

  • życzliwość (może nawet miłość) wobec drugiego;
  • potrzeba kontaktu i otwarcia na drugiego;
  • szczerość i szacunek dla prawdy;
  • krytycyzm wobec wypowiedzi innych;
  • zrozumiałość i naturalność mówienia;
  • skupienie uwagi, gotowość słuchania innych. […]

Autorki potraktowały te wartości jako niekwestionowalne, „prototypowe dla kultury euro-atlantyckiej”, dodając w toku dalszego wywodu jeszcze uczciwość w działaniach społecznych, szacunek dla inności i dla partnera rozmowy, gotowość działania dla wspólnego dobra i współpracy itd. […]

 

Źródło: http://www.rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1352&Itemid=50

 

Naruszanie etyki słowa

dr Tomasz Korpysz 

W poprzednim odcinku naszego cyklu, z okazji niedawnego powstania Zespołu Etyki Słowa Rady Języka Polskiego, pisałem o samym pojęciu etyki słowa i podstawowych jej zasadach. Tamte uwagi dziś chciałbym uzupełnić o nieco szczegółów i konkretów.

Kiedy mówi się o etyce słowa, to trudno jest, niestety, omawiać to zjawisko na przykładach pozytywnych. Można wprawdzie powiedzieć np., że tekst zgodny z jej zasadami to wypowiedź, która jest prawdziwa (tzn. mówi o faktach), która nie obraża ani nie atakuje odbiorcy, która nim nie manipuluje itp., ale są to uwagi dość ogólne. By lepiej zrozumieć, czym jest etyka słowa, należy wskazać przykłady jej naruszania.

Jedną z podstawowych zasad etycznego użycia języka jest zachowywanie wymiaru osobowego człowieka, czyli mówienie o nim jako o osobie, której przysługuje niezbywalna godność. Nie należy zatem np. mówić o człowieku w kategoriach rzeczy czy zjawiska, a także zrównywać go ze zwierzętami. Naruszeniem tej zasady są nie tylko określenia typu asfalt czy pluskwa, lecz także m.in. określania ludzkich szczątków mianem materiału czy odpadów medycznych, a nawet ostatnio bardzo popularne sformułowanie zasoby ludzkie czy nazywanie nauczycieli kapitałem intelektualnym, jak w następującym zdaniu: Wyzwania, przed którymi stoi oświata w województwie śląskim, a w szczególności system kształcenia zawodowego, są ściśle związane z jakością kapitału intelektualnego, jakim dysponują lub będą dysponować w najbliższym czasie szkoły.

Kolejna istotna zasada mówi, że należy uwzględniać złożoność i wielowymiarowość człowieka, czyli nie można redukować go do jednej cechy, jednego popełnionego niegdyś czynu, jednej sfery jego życia, jednego przekonania itp. Nasz rozmówca czy też osoba, o której mówimy, to nie tylko donosiciel (kapuś) czy złodziej – nawet, jeśli w przeszłości na kogoś doniósł czy coś ukradł. Nie należy też etykietować ludzi jako wyłącznie katolików (katoli), kibiców (kiboli), czy lewicowców (lewaków). Takie określenia często mają na celu negatywne zaszufladkowanie danej osoby, jej zdyskredytowanie.

Niewątpliwie naruszają zasady etyki słowa wypowiedzi agresywne, atakujące i obrażające rozmówcę. Jak odróżnić krytykę – często przecież uzasadnioną, a nawet konieczną – od agresji słownej? Przedmiotem krytyki jest jakieś działanie lub jego skutek, ale nie sama osoba działająca. Z kolei agresja werbalna polega m.in. na negatywnym i zwykle emocjonalnym wartościowaniu nie tyle konkretnych działań czy ich efektów, ile całości takich działań podejmowanych przez jakąś osobę, a przez to i jej samej. Wypowiedź agresywna często niesłusznie uogólnia oceny, jest ostrą krytyką wszystkiego, co dotyczy drugiego człowieka lub jakiejś sfery jego życia. Recenzując czyjąś poezję, możemy zatem powiedzieć np.: to jest nieudana metafora czy to porównanie jest nieoryginalne, ale nie powinniśmy mówić np. to jest żenująca metafora, to porównanie jest jak zwykle banalne czy też w ogóle nie potrafisz pisać wierszy. Agresywnym zachowaniem językowym jest też obrażanie, czyli np. używanie określeń typu cham, kanalia, ale też łajza czy beksa (często, niestety, spotykane w odniesieniu do dzieci) oraz stosowanie wulgaryzmów, co z oczywistych względów pozostawię bez przykładów.

W ewidentny sposób nieetyczne są również kłamstwa oraz różnorakie językowe zabiegi manipulacyjne.

Źródło: http://idziemy.pl/porady/jezyk/naruszanie-etyki-slowa

 

Jerzy Bralczyk
o agresji słownej

Język zaostrza się zwłaszcza, gdy „scena polityczna”
jest „areną walki” dwóch stron

Dwie metafory najczęściej próbują opisać nasz dyskurs publiczny, zwłaszcza polityczny: wojny i teatru. Nawiązują do nie tylko komunikacyjnych przewinień: agresji i kłamstwa. W wypowiedziach publicznych spostrzega się brak chęci porozumienia i dbałości o prawdę – co jest przesłanką do uznania publicznej mowy za nieetyczną, nieuczciwie podporządkowaną interesom politycznym.

Język zaostrza się zwłaszcza, gdy „scena polityczna” jest „areną walki” dwóch stron – różnie definiowanych, choć na ogół jednoznacznie postrzeganych. W sytuacji ostrego politycznego konfliktu padają przy tym oskarżenia, i to takie same z obu stron, o takie właśnie komunikacyjne przewiny. Sami uczestnicy publicznego dyskursu często główne zarzuty wobec przeciwników koncentrują wokół ich wypowiedzi. Wiele słownych ataków bywa usprawiedliwianych przez pokazywanie nieuczciwości i agresywności innych. Znaczna część przestrzeni komunikacyjnej wydaje się wypełniona przez agresywne i często kłamliwe wypowiedzi o jakoby agresywnych i kłamliwych wypowiedziach innych. Przy tym uproszczające, sloganowe formuły, etykietkujące postępowanie przeciwnika, przyjmowane są za naturalnie udowodnione i gotowe do użycia. Jednym zarzucić można używanie mowy nienawiści, innym – uprawianie przemysłu pogardy.

Używanie określonych słów przez jedną ze stron ogranicza ich używanie przez stronę drugą. Tak jest np. z pojęciem prawdy. Używa się tego słowa najczęściej w kontekście walki, w zarzutach wobec przeciwnika (czy nawet w tej sytuacji wroga), co daje asumpt do skrótów myślowych w rodzaju prawda smoleńska (symetrycznych względem takich jak kłamstwo smoleńskie). A prawda, która przecież ma nas wyzwolić, często musi boleć. Przy tym nasze dążenie do prawdy może usprawiedliwiać najbardziej nawet agresywne postawy i działania. Takie wykorzystywanie jednej z najważniejszych wartości jest działaniem szczególnie naruszającym etyczne zasady komunikacji.

Innym groźnym zjawiskiem jest stosowanie takich pojęć i słów, których emocjonalna konotacja przeważa nad rzeczywistym znaczeniem i zaciemnia je – przez co mogą być używane pod dowolnym adresem i w dowolnym kontekście. Takie słowo jak komunista dla wielu straciło już jasny zakres znaczeniowy. Mało kto potrafiłby wiązać dzisiaj słowo oznaczające kogoś przywiązanego, nawet fanatycznie, do idei równości i sprawiedliwości społecznej – z powszechnym wyzwiskiem, a okrzyk komuniści i złodzieje! wydaje się użyciem niemal naturalnego zestawienia.

Normotwórczość publicznego języka, także w zakresie postrzegania go jako przestrzeni walki, może prowadzić do psucia komunikacji językowej w ogóle. Usprawiedliwia agresję i rodzi niewiarę w użyteczność języka jako narzędzia dobrego porozumiewania się i łagodzenia, a nie zaostrzania konfliktów. Prawne zabezpieczenia, pozwalające na rozpoznawanie i karanie językowych nadużyć, są potrzebne i często skuteczne, coraz częściej jednak wydaje się co najmniej równie ważne publiczne potępianie naruszania etyki w słownych zachowaniach. Choć potępianiu naruszeń nie można przypisać szczególnej skuteczności, a nawet daje się w nim spostrzec pewną naiwność, to jego brak byłby dziwny i społecznie szkodliwy. Tym bardziej że agresywność języka jest niebezzasadnie postrzegana przez medialnych nadawców jako szczególnie atrakcyjna. Media nie tylko uczestniczą w politycznym sporze, ale wręcz go kreują. Nawet potępiając społeczne skutki, eksponują najbardziej wyraziste wypowiedzi, w naturalny sposób je promując. W tej sytuacji przyjmuje się wykorzystywanie manipulacyjnych językowych chwytów, nie tylko retorycznych, lecz także erystycznych sztuczek. Godzimy się z tym, że na nasze decyzje konsumpcyjne wpływają wytrawni kopyrajterzy, że ustami polityków mówią do nas specjaliści od perswazji, ich rzecznicy lub spin-doktorzy – choć zasadniczo powinniśmy woleć, żeby przekonywali nas nie ci, którzy są profesjonalistami przekonywania.

Rozpoznawanie w mówieniu publicznym niemal oczywistej i zakładanej manipulacji, niepozbawionej elementów nieetyczności, może sprawić, że nawet w wypowiedziach, które mogą być rzetelne, ich odbiorcy skłonni są dopatrywać się przebiegłych, także w istocie agresywnych i kłamliwych zabiegów. Wzywanie do zgody może być przecież zabiegiem perfidnym, mającym ukazać nadawcę jako tak naprawdę dążącego do podstępnego osłabienia przeciwnika.

Kto wie, może jakimś sposobem naprawienia tej sytuacji byłoby rozpoznawanie i promowanie zjawisk pozytywnych. W tym wypowiedzi, w których możliwe jest zakładanie dobrej woli i dążenie do zgody nawet wtedy, gdy uzasadnione są podejrzenia o ich brak.

Źródło:

http://www.naukaonline.pl/felietony/item/2807-etyka-jezyka

Kilka zasad dobrej komunikacji z książki prof. Andrzeja Bliklego pt. “Doktryna jakości. Rzecz o turkusowej samoorganizacji”. Fragment pochodzi z rozdziału “Gdy słuchasz i mówisz”

[…] Jak wynika z mojego doświadczenia, drogę do turkusowej cywilizacji należy rozpocząć od nauki dobrej, empatycznej komunikacji. Od umiejętności debatowania również z tymi, z którymi się nie zgadzamy. […]

Pierwszym krokiem na drodze do turkusu jest opanowanie umiejętności budowania dobrych relacji z drugim człowiekiem. Te relacje budujemy w pierwszym rzędzie wtedy, gdy wchodzimy z kimś w bezpośredni kontakt. Gdy słuchamy i mówimy.

  • O kierunku, w którym zmierza rozmowa, decyduje nie ten, kto mówi, ale ten, kto
  • Abyś zrozumiał nadawcę, Twoje myśli muszą się koncentrować wokół jego przeżyć.
  • W sytuacjach emocjonalnie trudnych to, jak mówimy jest zwykle ważniejsze od tego, co mówimy.
  • Postępuj tak, aby Twój rozmówca nie musiał się bronić.
  • Zanim rozpoczniesz trudną rozmowę, postaraj się zobaczyć w Twoim rozmówcy człowieka.
  • Zamiast mówić komuś, jaki jest, skup się na skutkach jego działania.
  • Zamiast mówić o tym, że coś jest źle, porozmawiajmy o tym, co może być
  • Zamiast wyrażać negatywne emocje, opowiedz o
  • Kiedy ludzie nie chcą się zmienić, na ogół nie ma sensu bombardować ich dalszymi komunikatami JA; trzeba raczej szybko przejść do aktywnego słuchania.

Co sądzicie o etyce języka rozmówców? Fragment filmu C.K. Dezerterzy

 

I żartobliwie. Pytanie kluczowe, jak odbieralibyśmy tę scenę, gdybyśmy odwrócili role?

 

Sprawdź się

 

Ciekawe artykuły i wypowiedzi na temat etyki słowa i jej naruszaniu. Miłośników języka ojczystego zapraszam do lektury.

Obserwatorium Etyki Słowa- naruszenia etyki kategorie z przykładami

Wypowiedzi autorytetów na temat etyki języka

Audycja w PR

Etyka słowa a etykieta językowa

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.